Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Neomelodramatic

Orokamono wa Aka wo Kirau

Napisany przez Madame Trefl o 18:33

Orokamono wa Aka wo Kirau
(Red Blinds the Foolish)
Tytuły japoński: 愚か者は赤を嫌う
Autor: Est Em (Maki Satoh)
Kategoria: R18
Gatunek: Obyczajowy, Romans, Yaoi
Status w Japonii: Skończone

Opis:
Rafita, młoda, wschodząca gwiazda walk byków, jest znany pod pseudonimem „Czerwony Matador”. Podczas korridy nigdy nie odczuwał strachu odkąd jako dwunastolatek po raz pierwszy zabił byka. Ale gdy zakochuje się w Mauro, rzeźniku, który ćwiartuje byki przez niego zabite, traci pewność siebie.
Pięknie przedstawiona historia, wnikliwie przeanalizowana przez Est Em, autorkę „Show ga Hanetara Aimashou”. Po raz kolejny ukazuje w „Orokamono wa Aka wo Kirau” namiętność, złożony i trudny związek oprawiony i osadzony w kulturze, w której wzniosłość i okrucieństwo wzajemnie się przeplatają.

Na skanach własnych.

Czytaj Online || Download:
(klikając w link do ściągnięcia potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią)

Rozdział 01: 4shared // MediaFire
Rozdział 02: 4shared // MediaFire
Rozdział 03: 4shared // MediaFire
Rozdział 04: 4shared // MediaFire
Rozdział 05: 4shared // MediaFire
Rozdział 06: 4shared // MediaFire
Rozdział 07: 4shared // MediaFire

Cały tom w jednej paczce: chwilowo niedostępny

2 Odpowiedzi na “Orokamono wa Aka wo Kirau”

  1. Nerenka pisze:

    Dziękuję za tę mangę :). Est Em jest taka charakterystyczna w opowiadaniu takich namiętnych związków między mężczyznami. A jej bohaterzy są tacy męscy :). Pozdrawiam :)

  2. K. pisze:

    Chyba moja ulubiona historia z akcentami hiszpańskimi od Esuto. <3 Rafita… *.* Aż szkoda, że manga nie jest w kolorze, bo chętnie pooglądałabym go w tym czerwonym stroju.
    Lumiere jest przepiękne… TT_TT
    Dzięki, dziewczyny.
    __________
    Śmiem donieść, że w rozdziale 6. na pierwszej stronie brakuje tekstu w dymku. Przynajmniej w wersji online. :)

Skomentuj